BabskiMusk

Co w babskim musku piszczy

Nic straconego

Chociaż wróciłam dwa dni temu, nie miałam ochoty z nią gadać. Po prostu gęby nie chciało mi się otwierać, oczami przebierać w jej minach, tłumaczyć i wyginać intelektualnie, by zrozumiała, że to, co najbardziej mi odpowiada, wcale nie jest głupim balansowaniem na granicy. A nawet gdybym ją miała przekroczyć, to i tak to, co bym zostawiła jest tym wszystkim, o czym kiedyś marzyłam, że chciałabym osiągnąć. Czyli? Nic straconego, gdy wszystko zrobione. Czytaj dalej »

Ogólnopolski Strajk Kobiet: Polish Woman on Strike!

W Islandii 41 lat temu kobiety sparaliżowały kraj, gdy przez jeden dzień nie wykonywały swoich prac domowych i zawodowych. Tak w 1975 roku uczciły Rok Kobiet.
Baba z przyjaciółkami przystępuje do protestu ostrzegawczego przeciw ustawie zaostrzającej przepisy antyaborcyjne drugiej najbardziej restrykcyjnej w Europie ustawy: regulującej prawa reprodukcyjne w Polsce. Przyłącz do niej. Choćby mówiąc innym, tego dnia zaopiekuj się dziećmi, psem, kotem, zrób obiad, bądź i Ty Babą.

co gdzie jak…

Czytaj dalej »

Jak skutecznie namówić Babę na przejażdżkę

Wreszcie się udało. Choć zapierała się, że zajęta, że nie ma jeszcze do zlania soki, że mąż wyjechał pomagać, że może za tydzień, to stanęłyśmy z Babą nad zapakowanym w pokrowiec rowerem Crittersa. Kiedy ostatni raz jeździła – Critta, nie Baba… Dwa lata temu? Czy trzy? Wiem, że była wiosna… Od początku ze skwaszoną miną, choć z zapałem, od razu 10 kilometrów zrobiła, ale nasłuchałam się więcej, niż gdy prosiłam o posprzątanie pokoju… Zawsze tak było. Wyzwania traktowała z dystansem, wręcz niechęcią. Głośno protestując, podkreślała niedasie i inne przeszkody, których nawet dotknąć palcem nie zamierzała. Chyba, że podchodziłam do nich razem z nią. Powoli odkrywając kierownicę i czarną ramę roweru, czułam jak zalewa mnie fala wspomnień.
– Ej, co jest? – zapytała Baba.

Czytaj dalej »

Babska wiwisekcja

Siedziały trzy. Obok siebie. Nachylone głowami tak do przodu, że aż się stykały. Opadające na twarze włosy skutecznie odgradzały je od ciekawskiego wzroku Baby. W strąkach wisiały i nieładzie, cień rzucały. Nie unosił ich najlżejszy oddech. Dziwne.

– Widzisz je?! – powinnam napisać, że zapytała. Ale trudno nazwać pytaniem ten charakterystyczny poświst i zawieszenie na oskarżycielskim ‚e’. Baba wyjątkowo lubi ‚e’. I nie tylko nie pozwoliła mi zupełnie nie zauważyć postaci. Ona wybebeszyła mi pod nogi ich zawartość z taka zawziętością, że zastygłam na chwilkę ze zjeżonymi włosami. Nie chciałam się przyznać, że dostrzegłam nawet zawartość woreczka żółciowego. Wiwisekcje już dawno wyszły z mody. A ja już od samego zapachu unoszącego się nad chłodnią z tuszami dostaję mdłości.

– Coś chłodno się zrobiło? – miało być ludycznie, a wyszło jak zwykle. Nie ma do śmiacia…

 

Czytaj dalej »

Ja z nią zwariuję

Sygnał zakończonego prania wyrwał mnie z wirtualnej wycieczki przez strony, których źródła już dawno nie pamiętałam, a końca chyba nie zamierzałam nawet znaleźć.

– Wyjmiesz? – rzuciłam z niczym uzasadnioną nadzieją.

– Sama zada ruszyć nie możesz? – usłyszałam zza ściany.

Odsunęłam talerz ciastek, dwa wpychając w policzki i dźwignęłam się sapiąc i postękując.

– Potem chrzanisz, że w dupę poszło, a wpychasz do gęby po kilka sztuk na raz jak chomik. Nie zdechniesz z głodu w drodze do kibla, wbrew pozorom to dość blisko! A, wracając podaj mi solone migdały!

Czytaj dalej »

Co babski wyczyta musk

Znacie to uczucie, gdy czekacie z utęsknieniem na gościa? Staje w drzwiach i nagle nie wiadomo, co robić. Rzucać się na szyję, robić miśka z oklepywaniem pleców, czy od razu łapać za torby w poszukiwaniu prezentów? Tak silne wzruszenie zazwyczaj odbiera mowę. Słowa wracają dopiero, gdy gość zamyka drzwi – mieszkania, pociągu, jakiekolwiek, zamyka i znów na długo znika. Pierwsze z nich to: wreszcie!

Kiedy Baba pizgła torbą w mym kierunku, brakowało mi słów, by oddać radość. Co bardziej spostrzegawczy dadzą radę zauważyć, że ostatnimi czasy, a nawet laty, bywała u mnie mniej, a nawet w ogóle. Tyle czasu wystarczy, żeby szczegóły zatarły się, sylwetka wyszczuplała, rysy twarzy złagodniały, komentarze nabrały sensu, i by pojawiło się to niezwykłe uczucie ciągnące ku ziemi na każdym odważniejszym kroku – tęsknota. Zatęskniłam za tą, która dopiekła tyle razy, bo poza tym uczuciem dawała  poczucie bezpieczeństwa…

Czytaj dalej »

Baba goła czy ubrana?

– Mam dylemat już od rana, mam być goła czy ubrana, mam był goła czy ubraaaa…? – udana przeróbka piosenki Bądź gotowy do drogi, którą kiedyś wykonywała Halina Frąckowiak, poinformowała mnie, że szykuje się niezły weekend. Śpiewała Baba.

Gdy mi, jak w tańcu muzyka, tak i w śpiewaniu brak głosu nie przeszkadza, tak jej trzeba natychmiast oddać co boskie, bo i w tej dziedzinie jest wszystkomająca. Śpiewem skutecznie przykuwa uwagę swojej i płci przeciwpołożnej. Jak w świątyni, w ciszy i skupieniu każdy podziwia, zawieszając się na dłuższą chwilę. Bo i Święta Lipka, i Baba mają nadzwyczajne organy. Tej niesprawiedliwości nie umiem pojąć, bo mi nawet głos anioła nie pomógłby przykuć czegokolwiek, nie mówiąc już o uwadze… Dlatego nie śpiewam…

Czytaj dalej »

Jak nie spóźnić się do pracy?

Po pracowitej nocy, dzień rozpoczęłam od dźwięku esemesa. Otworzyło się lewe oko, podczas gdy prawe spoczywało pod grubą warstwą snu i ropy. Rozerwałam więc warstwę klejącą prawe, a wtedy lewe oko się zamknęło. Prawe nie chciało gapić się na sufit samo. Powolne falowanie zaczęło wciągać mnie do takiej rozmowy z Babą, którą najbezpieczniej jest odbywać podczas snu… Rozmowy o życiu.
Czytaj dalej »

Z Babą w tle

Od pewnego czasu spotykam się z falą zaskakująco pozytywnych reakcji na historie z Babą w tle. Nie wiem, czym to jest podyktowane. Mam niejasne wrażenie, że wielu z Was traktuje opowieści jak  barwny folder biura podróży, a mnie jak konsjerża. Dzielnie dzierżę w konsjerżej dłoni śliczny obrazek z turkusem głębi wód, czerwienią żarów tropików, stercząca dumnie prężną palmą i z zachęcającym opisem. A, i jeszcze z pięcioma gwiazdkami. Gapicie się z rozmarzeniem, o ile nawet nie rozmazaniem. Gotowi porzucić pracę, żonę, kochanki i wszystkie swoje i domniemanie dzieci, by natychmiast ruszyć do tej niebiańskiej destynacji. Już sam fakt używania tego słowa nagminnie w reklamach winien być dla Was o naiwni wyrazistym ostrzeżeniem.
Czytaj dalej »

Baba z drzewa, koniom lżej

– Ściągaj szybciej – wysyczała Baba przez zaciśnięte zęby.
Stała pod drzewem, na którego gałęzi utkwiłam z żałośnie powisającą ku ziemi dupą. Ciążyła mi i przeszkadzała. Pasek stringów boleśnie przypominał, że noszenie o dwa numery za małych gaci skutkuje poważnymi urazami godności. Przed oczami rozbłyskały  fantazyjne obrazki sprzed kilku godzin, czyli dwa pączki, pół tabliczki czekolady, kawa ze śmietanką i dwoma kopiastymi łyżkami cukru oraz nutella na bułce, której nie mogłam sobie odmówić na deser po lekkiej kolacji, którą sumiennie zjadłam przed 19.00, by nie obciążać żołądka na noc.

Czytaj dalej »

Jak tlenu Baba potrzebuje potasu

Patrzyłam jak pochyla się nad krzyżówką i zastanawiałam się, czy już powinnam mówić, czy chwilę się jeszcze wstrzymać. To dość dziwne, że gdy moje dziecko… przepraszam, moja młodzież wyspecjalizowanymi w tym kierunku kciukami pomyka po smartfonie, w kilka sekund wyszukując połączenia, weryfikując trasę i jeszcze pisząc do mnie sążnistego esemesa, to Babie wciąż obce są nowinki cywilizacyjne. Telefon ma jak z epoki Idei, choć serce i rozum podpowiadają, że nie czas i nie miejsce. Nie ogarnia załączników, choćbym nie wiem jak opisywała Jej w kolejnym i kolejnym mailu, co ma, gdzie i jak, po co i na koniec w co kliknąć, by wysłać co trzeba i komu trzeba. Na nic moja poezja – albo zgubi, albo zepsuje, jak z dowcipu o kulach…

Czytaj dalej »

Alkoholiczki histeryczki

Czytaj! Ryknęła mi nad uchem, budząc z dłuższego letargu. Baba dziubała palcem w wyświetlacz tabletu oskarżycielsko, więc nim cokolwiek mogłam na własne oczy zrozumieć, wiedziałam już, że powinnam wyśmiać i przynajmniej potępić. Szybko przyswajam tytuł:

Pracuję w korpo, jestem perfekcjonistką, ambitną kobietą i matką. Mam mały sekret – codziennie piję

Czytaj dalej »

Naczynie nocne, czyli nie rusz wycieraczki, bo…

Pisanie na Babie bez Baby nie ma sensu. I ma krótkie nóżki, jak pan, który próbował mnie kiedyś nimi skopać na Pruszkowskiej, bo nie podobały się mu moje rajstopy w kratę, mini i glany. Ale glany stanowczo wydłużają nogi i nie było remisu. Przegrał do zera. Jak ja po wczorajszym wpisie.

Czytaj dalej »

Równowaga w babskim

Od rana się nie dawałam. Wyprowadzić z równowagi. Udawało się nad wyraz skutecznie. Bo i słońce sprzyjało a i zbyt gorąco nie było, by na ścieżkach rowerowych pojawiły się pełzaki, bokobiegacze, jatumieszkacze i inne stworzenia, skutecznie nie zwracające uwagi na przepisy i zwyczaje, innym umożliwiające w miarę sprawne funkcjonowanie, a im burzące tylko ulubiony chaos. Tak, tak. Od rana w centrum byłam tylko ja. Baba nie wisiała na moim telefonie. Dziś nie będzie zatem o Babie ani słowa. Dziś tylko JA. Zatem: ja się nie dawałam. Do czasu.

Czytaj dalej »

Lista babskich życzeń na urodziny.

Nie złożyłam Ci życzeń – powiedziałam cicho, ale dobitnie. Baba jednak nawet nie drgnęła. – Nie złożyłam, bo tak bardzo skoncentrowałam się na sobie, że zapomniałam, że jesteś częścią mnie…

Czytaj dalej »